czwartek, 3 listopada 2011

Przeklęta po raz pierwszy

 Kiedy po raz pierwszy ujawniła się klątwa? Właściwie nie mam pojęcia. Całe moje życie to pasmo porażek rzadko przeplatanych czymś dobrym. Czasem zastanawiam się, czy właściwie jestem silna czy słaba psychicznie. Zdarzają mi się przecież zalamania tak głębokie jak Rów Mariański.
 Na czym polega moja klątwa? Och, na wielu rzeczach. Najpierw mówię, potem myślę, co powiedziałam. Wplątuję się w różne beznadziejne sytuacje. Mam zbyt wybujałą wyobraźnię. Za bardzo przejmuję się problemami innych. Za bardzo przeżywam większość wydarzeń.
 Są też dobre strony mojego "przekleństwa"... Umiem wykręcić sie z wszystkiego. Umiem się też, hahaha, wpraszać na jedzenie tak, żeby do nikogo nie dotarło, że się wprosiłam. Mam wybitny talent literacki, niestety niewyżyty, bo pisanie idiotycznych rozprawek w szkole mnie nie satysfakcjonuje. Za ostatni esej dostałam sześć, bo, powiedzmy sobie szczerze, panią Oleńkę chyba temat przerósł. Właściwie fakt, kto w wieku 15 lat pisze trzystronicowy esej o Edgarze Allanie Poe?

 Wklejam fragment wiersza wymienionego wyżej E.A. Poe, który ładnie mnie opisuje:

Od lat dziecięcych zawsze byłem
Inny niż wszyscy- i patrzyłem
Nie tam, gdzie wszyscy- miałem swoje,
Nieznane innym smutków zdroje- 
I nie czerpałem z ich krynicy
Uczuć- nie tak, jak śmiertelnicy
Radością tchnąłem i zapałem-
A co kochałem- sam kochałem.

 Uwielbiam moją klątwę. Wbrew pozorom.
 Wbrez pozorom, taa... Wbrew pozorom to jestem normalniejsza niż reszta moich "kolegów i koleżanek" ze szkoły. Właściwie to mi nie przeszkadza to, ze nie jestem superpopularna i superlubiana. Mam poczucie inności i nie mogę się doczekać, kiedy wyrywę się z tej wiochy, w jakiej mieszkam, bo może w tym liceum, do którego z Żabą zaplanowałyśmy sobie się dostać, inność będzie lepiej tolerowana...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz